PL EN

Cyprian Kamil Norwid

Cyprian Kamil Norwid

Wanda. Rzecz w obrazach sześciu

przeczytaj

„Wanda. Rzecz w obrazach sześciu”, fragmenty

Rzecz ta była już lat temu kilka napisaną i podaną do druku, rękopism zaginął, mimo iż podobało się komuś w dziennikach głosić o tym – kto by go znalazł, niech odrzuci przypiski, objaśnienia i wstęp prozą, a rzecz samą uważa jako studium przedwstępne, więcej jeszcze ogólne i liryczne.

Podobnież z zaginionym rękopismem Krakus uczynić można, jeżeliby się znalazł.

Że dwa razy ściśle to samo tworzyć byłoby to potworzyć, rękopism niniejszy jest zupełnie oryginalny, lubo w myśli ogólnej jednoznaczny z poprzednim.

 

W krużganku zamkowym:

Wanda wchodzi – Rytyger, w ubraniu Skalda, postępuje za królową.

Wanda: Powiadam tobie nie ścigaj mię, panie!...

Rytyger: Wando!

Wanda: Co miałam rzec, rzekłam...

Rytyger: Kobieto! Zawołam imię moje niech się stanie. Niech mię porąbią Lechy...

Wanda: Nie zabito/ Nikogo w grodzie tym... nigdy...

Rytyger: Zaiste/ Jeżeli każdy toż opłaca myto/ I jako mary wychodzi przejrzyste...

Wanda: Książę!... powiadam tobie... całą mocą/ Boleści, które dla ciebie zakryte,/ Że słońce gaśnie błonia się wilgocą / Ciemności na świat lecą niespożyte.../ Mnie nie czas... lud mię postawił na szczycie/ Jako najbielszy śnieg... i jestem oto.../ Odlatująca w słońce całe życie,/ Ani się cieszyć mogę tą białotą!.../ Wszech-samstwem moim stałam się... sierotą!...

Rytyger: Więc cóż?... to lud twój chce, ażebyś w bieli/ Stojąca płaczem ociekała wiecznym,/ By błonia niżej zielone widzieli:/ A ty? W błękicie sama podsłonecznym...

Wanda: Książę!... łzy mojej nie widziałeś...

 

(...)

Pole pod Krakowem:

Na przodzie sceny namiot Wandy – dalej Chóry ściągają – każdy, około namiotu przechodząc, śpiewa – w głębi Wisła.

Baby: Pod białymi brzozami dziwne zebrałyśmy zioła/ W czyste płachty i w kosze z łozy uwite zielonej,/ Sypkie próchna odłamy z miejsca, gdzie stała stodoła/ Stu podołać mogąca kmietom, gdy plon w niej złożony / Złote z mrowisk kadzidło i latające nasiona,/ Wody różne we dzbanach, czystych jak cegła czerwona...

Dziatwa: Dzieci wnuki my także, co dźwignąć mogły rączyny,/ Co po ziemi potoczyć drżące zdążyły ramiona,/ Za matkami, babkami, na święte niesiem daniny...

Razem:

Niech się pokój uczyni, Wandy niech błyśnie korona/ Niech zabłyśnie słoneczkiem na góry lasy doliny.

Przechodzą.

„Wanda. Rzecz w obrazach sześciu”, fragmenty

zwiń

Cyprian Kamil Norwid

właściwie Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid herbu Topór (1821-1883) – poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. Nazywany ostatnim z czterech najważniejszych polskich poetów romantycznych, chociaż wielu historyków literatury uważa, że to zbyt duże uproszczenie. Większość życia spędził za granicą, głównie w Paryżu, żyjąc w nędzy i utrzymując się z prac dorywczych. Poeta zapomniany przez współczesnych, odkryty dopiero w okresie Młodej Polski głównie za sprawą Zenona Przesmyckiego-Miriama. Autor liryków (Bema pamięci żałobny rapsod, Do obywatela Johna Browna, Moja ojczyzna), poematów (Fortepian Szopena), pamiętników, nowel, dramatów (Kleopatra i Cezar, Krakus. Książe nieznany). Tłumaczył Byrona, Szekspira, Benvenuta Celliniego, Bérangera, Horacego, Tyrteusza, Homera. Norwid jest też autorem dramatu Wanda – opowieści o mitycznej księżniczce, której mogiła, zgodnie z legendą, znajduje się w Nowej Hucie. Nie ma wątpliwości, komu Norwid zadedykował utwór: „Mogile Wandy pod Krakowem/ w dowód głębokiego poważania/ poświęca/ Autor”.

zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej