PL EN

Janusz Meissner

Fotografia przekazana dzięki uprzejmości Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Janusz Meissner

Wspomnienia pilota

posłuchaj
Czyta Marta Meissner, nagranie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Radiofonia.
przeczytaj

Nie gapić się! Przecież to ja sam siedzę za sterami. Sam! Ileż razy wyobrażałem sobie tę chwilę! I teraz naprawdę lecę. Potrafię utrzymać samolot w równowadze, kierować nim w przestrzeni, startować i lądować!

Lądować? No, to jeszcze zobaczymy. Na razie trzeba wykonać zakręt.

Drążek lekko od siebie, tyle, aby maska silnika znalazła się na linii horyzontu, łagodny skręt wolantu i orczyka w prawo, a teraz, gdy maszyna kładzie się na skrzydło, wyrównać wychylenie sterów i „z czuciem” ściągnąć.

Zakręca! Uważać na położenie maski, uważać na prędkość, uważać na kierunek! Gdy wprost przede mną ukazuje się wieś Bieńczyce, wyprowadzam Brandenburga z wirażu i zmniejszam obroty. Widzę już szosę i tor kolejowy między Bieńczycami a Krzesławicami. Przelatuję nad nim, zakręcam o 90 stopni w prawo i po chwili jeszcze raz w prawo. Za sobą mam Mogiłę; na lewo w skos - łuk Wisły, a dalej - Kraków; na wprost - lotnisko. Chyba jeszcze za daleko, żeby dociągnąć bez gazu? Wysokościomierz wskazuje dwieście metrów. Czekam, aż lewy dolny płat skrzydła przejdzie nad Czyżynami.

Teraz silnik przycicha, dokoła mnie szumi, poświstuje pęd powietrza, a ziemia płynie, zbliża się, rośnie... Na wysokości pięćdziesięciu metrów mijam wschodnią granicę lotniska. Patrzyć daleko przed siebie, na stałą odległość! Nie zatrzymywać spojrzenia na czymkolwiek! Zacząć ściągać, gdy powierzchnia lotniska znajdzie się o metr niżej niż wówczas, kiedy samolot na niej stoi.

Chyba już! Pociągam lekko drążek z wolantem i widzę, jak zmniejsza się kąt nachylenia sunącej pod skrzydła ziemi, jak maszyna leci równolegle do niej, jak zwalnia i osiada, gdy twardy, ubity nurt powietrza wiotczeje i staje się grząski niby trzęsawisko.

To właśnie jest moment, w którym trzeba pociągnąć ster do końca. Pociągnąć i trzymać. Jeżeli ocena prędkości i odległości była prawidłowa, podwozie i płoza ogona gładko, bez wstrząsów dotkną ziemi, a samolot potoczy się w prostym dobiegu.

Toczy się! Zaledwie odczułem to lądowanie. Zaledwie mogę uwierzyć, że dokonałem tego niezwykłego czynu. Ach, życie jest piękne i świat jest wspaniały, o wiele wspanialszy niż wszystkie spodnie uszyte przez Tipografczyka!

zwiń

Janusz Meissner

(1901-1978) pilot i pisarz, kapitan Wojska Polskiego.

Jako nastolatek był członkiem podziemnych organizacji niepodległościowych, za co został aresztowany i spędził krótki czas w warszawskiej Cytadeli. Od 1918 r. służył w Wojsku Polskim, początkowo jako mechanik, później jako pilot. Uprawnienia lotnicze zdobywał m.in. w Niższej Szkole Pilotów w Krakowie. Brał udział w walkach wojny polsko-bolszewickiej oraz III powstaniu śląskim. W latach 30. był adiutantem 2. Pułku Lotniczego w Krakowie.

Z końcem lipca 1939 r. przeszedł w stan spoczynku, ale już po miesiącu został ponownie zmobilizowany. Po ewakuacji przez Rumunię i Francję trafił do Wielkiej Brytanii. Tam prowadził działalność publicystyczną, tworząc m.in. czasopismo satyryczne „Polski Spitfire”. Towarzyszył także polskim żołnierzom w lotach bojowych jako korespondent. W 1946 r. wrócił do Polski, od 1956 r. aż do śmierci mieszkał w Krakowie.

Meissner zadebiutował jako pisarz w 1926 r. Pisał powieści, opowiadania i audycje radiowe, w sumie opublikował 48 książek. Do najsłynniejszych należą: Szkoła orląt z 1929 r. i L jak Lucy z 1945 r. W swoim pisarstwie zajmował się tematyką lotniczą, marynistyczną i sportową. Był również współautorem scenariuszy filmowych, a trzy jego powieści (Skarb kapitana Martensa, Sprawa pilota Maresza, Wraki) zostały zekranizowane. (mj)

zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej