PL EN

Joanna Bator

Joanna Bator

Chmurdalia

read
Eulalia Barron mieszkała w Krakowie na ulicy Studenckiej, dwa kroki od Rynku. Jej ojciec, Feliks Meisels, mężczyzna niewielki i ruchliwy jak sympatyczny gryzoń, był prawnikiem, matka, Alina, dostojna i pachnąca geranium, uczyła gry na pianinie, a w wolnych chwilach, z dłońmi uzbrojonymi w wielkie rękawice ogrodnicze, przesadzała kwiaty doniczkowe, które w ich pięciopokojowym mieszkaniu rosły z niepokojącą szybkością i rozmachem. Gościom komplementującym z lekkim przerażeniem paprocie, których liście w ciągu jednej kolacji potrafiły tak się wydłużyć, że ich mechate koniuszki wplątywały się paniom we włosy, właziły do sosjerek i piły kawę z filiżanek cienkich jak papier, Alina Meisels mówiła, że w szczęśliwych domach kwiaty tak rosną, one do rośnięcia potrzebują dobrej atmosfery i muzyki. Panie śmiały się i poprawiały fryzury, panowie żartobliwie udawali, że stają w ich obronie przeciw straszliwej paproci, wywijali nieistniejącymi sztyletami, celowali z wyimaginowanych pistoletów. Władzia Dziurska, pełniąca w ich domu rolę pokojówki, służącej i opiekunki do dziecka, zbierała naczynia, podawała więcej kawy, świeżo palonej i parzonej z dodatkiem kardamonu; ręce gości sięgały po kolejny makaronik, po jeszcze jedną z tych pysznych tartinek, a pani Alina siadała do pianina i zaczynała grać. Jak ona grała Sonatę księżycową! W całym Krakowie nikt tak nie grał, może z wyjątkiem pianistki z filharmonii, chociaż Feliks uważał, że nie tylko w krakowskiej, ale nawet w wiedeńskiej nikt by jego żonie nie dorównał w Księżycowej. Latem ludzie przechodzący ulicą Studencką zatrzymywali się i patrzyli w jasny prostokąt okna na pierwszym piętrze, skąd muzyka wysypywała się jak pulsujące fontanny srebrnych kulek.

hide

Joanna Bator

see on map
Map
< go to main page