PL EN

Joseph Conrad

Fot. George Charles Beresford

Joseph Conrad

O życiu i literaturze

posłuchaj
Czyta Piotr Mucharski, nagranie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Radiofonia
przeczytaj
Przekład: Maria Boduszyńska-Borowikowa i Józef Miłobędzki
Kraków jest miastem, gdzie spędziłem wraz z moim ojcem ostatnie osiemnaście miesięcy jego życia. To w tym starym grodzie królewskim i uniwersyteckim przestałem być dzieckiem, wyrosłem na chłopaka, zakosztowałem przyjaźni, zachwytów, myśli i świętych oburzeń właściwych temu wiekowi. To w tych owianych historią murach zaczynałem rozumieć różne sprawy, odczuwać przywiązania, gromadzić zapas wspomnień i zasoby wrażeń, z którymi miałem się rozstać gwałtownie, rzucając się w życie odarte z wszelkich związków.

Wybrałem się na uniwersytet, zabierając ze sobą mojego starszego syna. Uwagę tego młodego Anglika przykuwały głównie pamiątki po Koperniku w szklanej gablocie. Przechadzaliśmy się tam i z powrotem wzdłuż amfilady opustoszałych sklepionych sal o ścianach zastawionych książkami, sal pełnych czcigodnych wspomnień, i w beznamiętnym milczeniu całej tej mądrości przechowywanej z nabożeństwem rozmawialiśmy o przeszłości, o wspaniałej historycznej przeszłości, w której tliła się nie gasnąca iskra narodowego życia.

Cztery lata temu, w pierwszym dniu sierpnia w Krakowie, w austriackim zaborze Polski, nikt nie chciał wierzyć, że zbliża się wojna. W odpowiedzi na moje obawy słyszałem: "Już nie raz przeżywaliśmy takie strachy". To niedowierzanie było tak powszechne wśród ludzi inteligentnych i dobrze zorientowanych, że nawet ja, który od lat przywykłem patrzeć w twarz nieuniknionemu, czułem, jak chwieje się moje przeświadczenie.

Nie potrafię odtworzyć atmosfery tamtej nocy, pierwszej nocy po ogłoszeniu mobilizacji. Sklepy i bramy domów były oczywiście zamknięte, ale przez calutką noc miasto szumiało głosami; echa dalekich krzyków dostawały się przez otwarte okna do naszej sypialni. Środkiem jezdni przeciągały się gromadki hałaśliwie rozmawiających mężczyzn, odprowadzanych przez strapione kobiety; mężczyźni wszystkich zawodów i wszystkich klas społecznych szli meldować się w twierdzy. Od czasu do czasu jakiś wojskowy samochód pędził z wściekłym trąbieniem przez opustoszałe z ruchu kołowego ulice, jak bardzo czarny cień pod wielkim potopem elektrycznych świateł, lejących się na szare chodniki.
Przekład: Maria Boduszyńska-Borowikowa i Józef Miłobędzki
zwiń

Joseph Conrad

 (1857–1924) jeden z największych pisarzy w historii literatury światowej. Właściwie nazywał się Józef Teodor Konrad Korzeniowski. Był synem Apollona, poety, wybitnego działacza niepodległościowego, więźnia carskiej Rosji i zesłańca. W dzieciństwie, już po śmierci matki, przez pięć lat mieszkał w Krakowie – od 20 lutego 1869. W tym samym roku, w maju, zmarł jego ojciec i wtedy chłopiec trafił pod opiekę rodziny. Jako siedemnastolatek, w październiku 1874 wyjechał do Francji, gdzie został marynarzem; potem przeniósł się do marynarki angielskiej. W 1894 osiadł w Anglii i poświęcił się pracy pisarskiej; zaledwie rok później wydał pierwszą powieść. Wiele z jego powieści przeszło do klasyki literatury światowej – najbardziej znaną jest z pewnością „Jądro ciemności”. Do Polski Joseph Conrad powrócił tylko raz, w wieku dojrzałym: 28 lipca 1914 roku przybywa z żoną Jessie, synami Borysem i Johnem oraz w towarzystwie Józefa i Otolii Retingerów, zamierzając zatrzymać się u matki Otolii w Goszczy. W jego wspomnieniach pisanych w 1921 roku odnajdziemy ślady miejsc, które odwiedził: Bibliotekę Jagiellońską czy majątek Konstantego Buszczyńskiego w Górce Narodowej. Potem odjechał koleją do Zakopanego. (ezp)

zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej