PL EN

Katarzyna Kobylarczyk

Katarzyna Kobylarczyk

Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie

przeczytaj

„Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie”, fragment

W antologii „Poeci Robotnicy” (w opracowaniu Jana Szczawieja) na 113 osób była jedyna z Nowej Huty i Krakowa. Redaktorom przysłała piękne zdjęcie: czarny płaszcz, biały szal, nienaganny makijaż, błysk oka spod zawadiacko przekrzywionego kapelusza. Jednak redaktorzy inaczej wyobrażali sobie suwnicową z Nowej Huty.

- Pani wygląda jak muszkieter! – oburzył się Szczawiej. – To antologia poezji robotniczej, zdjęcie musi być odpowiednie!

I pojawił się kłopot, bo Urszula Ciszek-Frankiewicz, poetka, która pisała wiersze na marginesach książek utrzymania ruchu, zawieszona między niebem a ziemią na suwnicy w stalowni martenowskiej, fotografowała się wyłącznie w kapeluszach.

(…)

Była wtedy przepiękną dziewczyną, prawie miss Łodzi, a nogi miała takie długie, że kiedy wdrapywała się po drabince do suwnicy, wszystkim formierzom mglił wzrok. A do kombinatu zawsze chodziła w czerwonych pantoflach na obcasach.

Boże, jak ona się z początku bała wchodzić na tę suwnicę! Ona – po balecie, po aktorstwie, po pedagogice dla przedszkoli, po bibliotece w Starachowicach i po posadzie sekretarki, którą straciła tylko przez to, że robi błędy ortograficzne – raptem: na suwnicy! W odlewni żeliwa, w stalowni martenowskiej!

Rzucała w formierzy cukierkami, żeby nie klęli. Uczyła się jednak szybko i po pewnym czasie była po prostu najlepsza. Na badaniach psychotechnicznych dostała 8,9 punktu i uprawnienia na wszystkie kategorie suwnic: lejnicze, hakowe, czerpakowe i magnesowe.

A w ładowaniu rudy i magnezytu doszła do takiej perfekcji, że jak się jej zerwała lina od czerpaka, to jeździła na jednym splocie!

Dostała pokój w hotelu robotniczym, ale właściwie zamieszkała w kawiarniach. Przychodziła wieczorami do „Arkadii” w swoim czarnym kapeluszu i zawsze w szpilkach, nawet kiedy był mróz, i lekko jak motyl tańczyła z najprzystojniejszymi mężczyznami. A kiedy na zegarze wybijała 21, zrywała się jak przebudzona.

- Proszę pana, jest pan cudowny, ale ja muszę na nocną zmianę...

Mężczyźni patrzyli na nią podejrzliwie, więc tłumaczyła, że nocna zmiana jest na kombinacie i ona już naprawdę musi...

- A jakie pani ma stanowisko na tym kombinacie?

- Najwyższe, proszę pana, najwyższe...

I już biegła do tramwaju, do kombinatu, na swoją suwnicę, wcale nie gubiąc przy tym pantofli na obcasie.

„Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie”, fragment

zwiń

Katarzyna Kobylarczyk

(ur. w 1980 r.). Krakowianka z Nowej Huty, reporterka. W latach 2002-2008 dziennikarka „Dziennika Polskiego”, autorka książki Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie oraz Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty. Współpracowała z Małopolskim Instytutem Kultury, tworząc pięć zbiorów reportaży historycznych, poświęconych kulturze, zabytkom i historii Małopolski. Publikowała w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Polityce”, „National Geographic Traveler”, „Lodołamaczu” i „Nowej Fantastyce”. Laureatka dziennikarskich nagród „Zielonej Gruszki” i „Za różnorodnością, przeciw dyskryminacji”.
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej