PL EN

Ludwik Jerzy Kern

Fot. z archiwum Wydawnictwa Literackiego

Ludwik Jerzy Kern

Ferdynand Wspaniały

posłuchaj
Czyta Piotr Czarnota, nagranie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Radiofonia.
przeczytaj
Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.
- Nazwisko? - zapytał Ferdynanda komisarz.
- Wspaniały - odparł Ferdynand.
- Imię?
- Ferdynand.
- Wiek?
Ferdynand nie wiedział, co powiedzieć. Bał się, że jeśli powie prawdę, to komisarzowi będzie się to 
wydawało podejrzane, a jeśli powie więcej, to po pierwsze skłamie, a po drugie, nieładnie jest 
uchodzić za starszego, niż się jest w istocie.
- Wiek? - powtórzył komisarz.
Komisarz miał niesłychanie surowy głos i groźne wąsy. Jeszcze ani razu nie popatrzył na 
Ferdynanda. Zadawał pytania i notował coś na karteczce nie odrywając oczu od biurka, przed 
którym stał drżący z zimna Ferdynand.
Brnpldpięć! - powiedział Ferdynand, bo doszedł do wniosku, że coś musi powiedzieć.
- Doskonale - odparł na to komisarz i zupełnie nie zwrócił uwagi na dziwną bądź co bądź liczbę 
wymienioną przez Ferdynanda. - Czy nic panu nie zginęło?
- Nic.
- Miał pan przy sobie jakieś kosztowności?
- Nie, nie miałem - powiedział w pierwszej chwili Ferdynand. Ale zastanowił się i przypomniał 
sobie o medalu. - Bardzo przepraszam pana komisarza, zapomniałem o jednej rzeczy. Tak jest, 
miałem przy sobie pewien cenny przedmiot...
- Cóż to było takiego? - spytał komisarz, ciągle coś notując.
- Medal - odparł Ferdynand. - Złoty medal.
- Czy to był pański medal?
- Tak jest, mój.
- Można wiedzieć, gdzie go pan zdobył?
- Na Wystawie Psów.
- A więc interesuje się pan psami?
- Od czasu do czasu, panie komisarzu - odparł Ferdynand, który już odzyskał normalną pewność 
siebie.
- Nie skradziono panu przypadkiem tego medalu? - zapytał komisarz.
- Chwileczkę, panie komisarzu, muszę sprawdzić.
- Proszę, niech pan sprawdza.
Nagi Ferdynand zaczął grzebać po kieszeniach swojej garderoby.
- Tu nie ma, tu nie ma, tu nie ma, tu nie ma, tu nie ma, tu nie ma, tu nie ma i tu nie ma. Zaraz, tu jest 
jeszcze jedna kieszeń... Nie, tu także nie ma. Panie komisarzu, skradziono mi mój medal.
- Proszę się nie martwić - powiedział stanowczo komisarz. - Zrobimy wszystko, aby zwrócić panu 
pański medal. Niech pan tutaj zostanie, a ja pójdę i porozmawiam sobie z przestępcami.
Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.
zwiń

Ludwik Jerzy Kern

(1920-2010) poeta, dziennikarz, tłumacz, autor tekstów piosenek i utworów dla dzieci, wieloletni członek redakcji Przekroju.

Jego poetycki debiut przypadł jeszcze na rok 1938 r. Wojnę spędził w Warszawie, ale po upadku powstania przeniósł się do Krakowa. Od 1948 r. mieszkał tu już na stałe, wtedy też związał się z tygodnikiem Przekrój, z którym współpracę zakończył dopiero po 54 latach w 2002 r. Publikował tam wiersze, utwory satyryczne, reportaże i recenzje, redagował także ostatnią stronę czasopisma — rubrykę Rozmaitości.

Był autorem wielu znanych piosenek, m.in. Nie bądź taki szybki Bill i Wojna domowa. Współrealizował także programy telewizyjne: Kernalia, czyli cztery łapy czy Karnawał ante portas. Niektóre spośród jego bajek dla dzieci, w tym Ferdynand Wspaniały — opowiadający o losach psa, który bardzo chciał być człowiekiem — były ekranizowane jako „dobranocki”.

Opublikował kilka książek wspomnieniowych, w których omawiał swoją współpracę z postaciami krakowskiego środowiska artystyczno-literackiego, m.in. Moje abecadłowo. Tłumaczył także literaturę angielską i francuską, w tym książki Isaaca Bashevisa Singera. (mj)

zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej