PL EN

Maria Dąbrowska

Maria Dąbrowska

Dzienniki powojenne

przeczytaj

Maria Dąbrowska, “Dzienniki powojenne”

19 VI 1959. Piątek

(…)

Potem jedziemy do Kombinatu. Koksownia. Komory z „plackami” sprasowanego węgla, automatycznie wypylają koks do specjalnych pękatych wież, w których koks jest chłodzony wodą. Z kominów wypychają się zwały śnieżnej pary, prawie wielkie grzyby, jak po wybuchu bomby atomowej. Odkoksowany węgiel mógłby stać się podstawą wielkiej fabryki chemicznej (od aspiryny – do plastików i nylonów) na miejscu. Ale takiej fabryki nie wybudowano; węgiel transportowany jest do innych zakładów przemysłu chemicznego.

Potem marsz przez blisko kilometrową walcownię. Zastraszający upał. Obserwujemy, jak haki suwnicy – jeden za ucho, drugi pod spód chwytają “kubek ze stu tonami płynnej rudy i wylewają to do rezerwuaru. Fontanny białych iskier jak monstrualny >zimny ogień< choinki”. Potem mechaniczne zgniatacze obrabiają bryłę, tną ją na coraz cieńsze kostki – aż w końcu wypływa taśma blachy jak purpurowa sztywna rzeka. Cała produkcja jest zautomatyzowana. Robotników prawie nie widać, kierują tylko automatami, a jednak pracuje tu kilkanaście tysięcy ludzi. Nad wielkimi piecami piętrzącymi się niby zamczysko potężnego czarnoksiężnika – ceglastoróżowa mgła z rudy. Przesłania twarde zarysy pieców, że zdają się niby już transportowaną na sztukę kompozycją malarską.

Nie chcemy już nic więcej oglądać. Oprowadzający nas inżynier bardzo miły, chełpi się jednak głównie zieleńcami, które przetykają nie tylko osiedla Nowej Huty, ale i cały groźny teren Kombinatu. Powiada, że „Można widzieć większe huty i o większej produkcji, ale takich zieleńców na terenie zakładów nie ma nigdzie na świecie”. Inżynier chełpi się najbardziej tym, że zieleńce nie są już zniszczone, ani jedna róża nie bywa zerwana czy złamana. To wielkie osiągnięcie, jeśli tak jest w istocie.

Podobno w Nowej Hucie zmniejszyła się też przestępczość i te wszystkie złowrogie zjawiska, jakim dał wyraz Ważyk w swoim „Poemacie dla dorosłych”. Wytworzył się pewnego rodzaju patriotyzm nowohuciański. Ludzie dobrze zarabiają, więc są i lepsi. Tu sprawdza się teza marksistowska „byt określa świadomość”. A świadomość z kolei będzie wpływać na byt. Partyjni mówią: „Niechby Ważyk teraz to zobaczył”. Anna zauważa słusznie: „Jestem jak najdalsza od entuzjazmu dla Ważyka, ani przedtem, ani potem – ale kto wie, czy bez wiersza Ważyka wzięto by się równie energicznie do naprawiania zła”.

Maria Dąbrowska, “Dzienniki powojenne”

zwiń

Maria Dąbrowska

(1889-1965) – powieściopisarka, eseistka, dramatopisarka, tłumaczka dzieł literatury duńskiej, angielskiej i rosyjskiej. Jedna z ważniejszych polskich powieściopisarek XX wieku, autorka tetralogii powieściowej Noce i dnie (1931–1934), członek Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958 roku. Ważne miejsce w jej dorobku literackim zajmują Dzienniki, które prowadziła od roku 1914 do śmierci. Znajdziemy w nich m.in. obserwacje literackie, autokomentarze do własnych dzieł, czy zapisy snów, ale także barwne opisy sytuacji oficjalnych (np. przyjęcia u prezydenta Bieruta). Miejsce drugoplanowe w dorobku Dąbrowskiej zajmują dramaty Stanisław i Bogumił oraz Geniusz sierocy, skupione wokół dyskutowanych kart historii Polski (jak konflikt biskupa krakowskiego św. Stanisława i króla Bolesława Śmiałego). Była też uzdolniona plastycznie. Pozostawiła malowane przez siebie obrazy (akwarele): pejzaże i martwe natury.
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej