PL EN

Pies Dżok

Pies Dżok

Pies Dżok

posłuchaj

Czyta: Marcin Kobierski

przeczytaj
Fragment został udostępniony dzięki życzliwości Wydawnictwa Literatura.
Barbara Gawryluk, Dżok. Legenda o psiej wierności, Wydawnictwo Literatura. 

– Mówię pani, ten pies siedzi tu od dwóch dni – nad Dżokiem
pochylały się dwie starsze panie. – Pani Mario, ja go widziałam
z tym panem, co to tutaj zasłabł i go pogotowie zabrało. On na pewno był z nim na spacerze. No i czeka tu na niego, biedaczek. Chyba
nie rozumie, że on już tu nie wróci. Wie pani, czytałam wczoraj
w gazecie, że to był atak serca. I nie ma go już na tym świecie…
Dżok nadstawił uszu. Mówiły o panu Nikodemie? Co to znaczy,
że nie wróci? No, to one go nie znają. Oczywiście, że wróci. Nigdy
jeszcze nie zawiódł Dżoka. Byli przecież najlepszymi przyjaciółmi…
– Trzeba by go zaprowadzić do schroniska dla psów. Tam się
nim zajmą. Weźmie go pani, pani Mario? Ja mam wizytę u dentysty
– westchnęła pani Krysia.
Dżok skulił się i pisnął przeraźliwie. Nigdy nie da się zaprowadzić do schroniska! Poza tym musi tutaj czekać na swojego pana.
– Piesku, wezmę cię stąd – pani Maria wyciągnęła w kierunku
psa rękę. Dżok wyszczerzył zęby i warknął, jakby chciał powiedzieć: „Nigdy!”.
– Oj! – zawołała pani Maria. – To nie takie proste. No dobrze,
skoro nie chcesz, to cię na razie zostawimy w spokoju.
32
– Też go obserwuję od dwóch dni – do obydwu pań podszedł
pan handlujący obok preclami. – On tak tu siedzi, pił wczoraj wodę
z kałuży. To mu dziś przyniosłem czystą wodę i trochę karmy. Mój
Puszek bardzo lubi te kulki – gruby pan ustawił przed kundlem dwie
puszki po konserwach. – No, jedz piesku, i napij się!
Ale Dżok skulił się, zwinął w kłębek i łypał tylko na obcych
ludzi. Choć kiszki grały mu marsza, to przecież jego pan na pewno
przygotował coś smacznego w ich domu. Trzeba tylko poczekać…
Rano Dżok zdecydował się podejść do puszki z wodą. Była
bardzo pyszna, czysta i chłodna. Spróbował też trochę karmy. Nie
wiedział, że stojący na przystanku autobusowym ludzie rozmawiają
na jego temat.
– Już trzeci dzień tutaj siedzi – informowała pasażerów pani
z kiosku z gazetami. – Nie wie, biedak, że jego pan nie wróci. Nie
da do siebie podejść, nic się nie da zrobić.
Mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, Dżok nie opuszczał swojego miejsca na rondzie. Biegał najwyżej do pobliskich
drzewek i krzaków, podnosił nogę, a potem szybko wracał do swoich puszek. No tak, już były jego. Codziennie coś w nich znajdował. Dbali o to i Preclarz, i Kioskarka, i pani Maria, która była
u niego codziennie. I codziennie namawiała go, żeby z nią poszedł.
Ale Dżok odpowiadał na to groźnym warczeniem.
Jego historię zaczęli sobie opowiadać ludzie w mieście. To nie
takie zwyczajne, żeby piękny, zadbany, choć już trochę brudny
pies zamieszkał na ruchliwym skrzyżowaniu. Zjawili się u niego
reporterzy z kamerą. Właśnie pani Maria przyniosła mu jedzenie
i opowiedziała jego historię…
– Niezwykły pies w niezwykłym miejscu. Wiadomo o nim
tylko tyle, że stracił tu swojego właściciela – opowiadała reporterka w wieczornym wydaniu telewizyjnych wiadomości. – Pies nie
pozwala nikomu zbliżyć się do siebie, widać, że czeka na swojego
pana. I czeka tu, aż trudno uwierzyć, już ponad dwa miesiące!
– To Dżok! – wykrzyknął Łukasz, który razem z rodzicami
oglądał telewizję. – Mamo! Pamiętasz pana Nikodema, do którego
chodziliśmy z Maćkiem na lekcje? To jego pies. O rany, wszyscy
się zastanawiali, gdzie on się podział, a on tam siedzi na rondzie.
Trzeba go stamtąd zabrać! Mamo, weźmy go do nas!
Ale nic z tego. Nawet Łukaszowi i Maćkowi nie udało się przekonać Dżoka. Nie byli nawet pewni, czy ich poznał. Co prawda nie
warczał na nich, ale podkulił ogon i uciekł w pobliskie krzaki, kiedy
próbowali go pogłaskać. Nic nie dało wołanie i proszenie. Chłopcy
przychodzili drugi i trzeci raz, ale pies ich nie poznawał. Zaprzyjaźnili się za to z panią Marią. Kiedy kolejny raz przyszli na rondo,
pani Maria wymieniała właśnie psu wodę w puszce. Opowiedzieli
jej jego historię i to od nich dowiedziała się, że ma na imię Dżok.
Fragment został udostępniony dzięki życzliwości Wydawnictwa Literatura.
zwiń

Pies Dżok

Pies Dżok
Tytułowy bohater książki Barbary Gawryluk pt. "Dżok. Legenda o psiej wierności" i jednocześnie jedna z legendarnych postaci Krakowa. Książka opowiada o psie, którego właściciel zmarł na zawał serca w okolicach ronda Grunwaldzkiego. Przez kolejny rok Dżok, dokarmiany przez mieszkańców miasta, czekał wiernie na swojego pana. Został przygarnięty przez nową właścicielkę, która niedługo później zmarła, a pies szybko uciekł ze schroniska, do którego został zabrany. 

Barbara Gawryluk
Urodzona 12 maja 1957 roku. Absolwentka filologii szwedzkiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka książek dla dzieci (m.in. "Dżok. Legenda o psiej wierności", "Moje Bullerbyn" czy "Baltic, Pies, który płynął na krze"), dziennikarka radiowa i tłumaczka szwedzkiej literatury dziecięcej - m.in. części serii "Biura Detektywistycznego Lassego i Mai". Laureatka Nagrody Literackiem im. Kornela Makuszyńskiego oraz nagrody "Książka roku" za upowszechnianie czytelnictwa oraz nagrody IBBY za upowszechnianie czytelnictwa. Autorka m.in. audycji "Alfabet" w Radiu Kraków poświęconej literaturze dla dzieci. Mieszka i pracuje w Krakowie.
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej