PL EN

Robert Hass

Fot. Shoey Sindel

Robert Hass

Dla Czesława Miłosza w Krakowie

posłuchaj
przeczytaj
Z tomu Time and Materials. Przełożyła Renata Gorczyńska

Mgła od tygodni odpełza znad wybrzeża,
dając nam pochód rozjarzonych dni,
którym nie dałbyś wiary – ty, który tak elokwentnie
zżymałeś się na szare dni na Grizzly Peak –
chyba że nasuwały ci na myśl teatrzyki kukiełek
uwiecznione w twych wierszach o kiermaszu na Litwie
zaraz po pierwszej wojnie. A tu masz więcej teatru:
kilka tygodni temu łania jelenia mulaka
wydała na świat dwoje młodych, tuż obok twojej pracowni
na kępie szczawiku, pod gałęziami sekwoi.
Wstąpiwszy do ciebie tamtego wieczoru, ujrzałem,
choć zrazu nie miałem pojęcia, co widzę,
jelonka, mokrego i drżącego, niemal zwiniętego
w kulę w gąszczu leszczyny i ostrokrzewu.
Czytałem gdzieś, że łanie ukrywają młode
najlepiej jak potrafią i odchodzą, by poskubać trawę
i odzyskać siły. Gdyby zostawały przy młodych,
sok z liści by im nie starczał.
To defekt inżynierii, wskutek którego przypadek
i horror wkraczają w świat. Podszedłem
do jelonka. Leżał bez ruchu, lekko drżąc,
z zamkniętymi oczami, pewnie spał. Schyliłem się,
żeby wciągnąć jego zapach. Prawie nic nie poczułem.
Matka zlizała ślady cuchnącego porodu. Pamiętasz
ten fragment z Anakreonta? – kontekst,
naturalnie, był pewnie erotyczny: „… ją delikatnie
jak głodnego jelonka zostawionego w lesie
przez rogatą matkę, kruchego, drżącego z lęku”.
Ten werset – polubisz ten szczegół – odczytano w 1956 roku
w kairskim muzeum podczas oględzin papirusu,
którym owinięto mumię kobiety.
Pamiętam, jak pewna kobieta w Portland
zapytała, czy czytujesz Flannery O’Connor.
Żachnąłeś się, pokręciłeś głową
i odparłeś: „Wie pani, nie zgadzam się z powieścią”.
Myślę, że w tym samym sensie nie zgadzałeś się
z życiem, nigdy nie akceptowałeś okrucieństwa w porządku
rzeczy, medytując nad naszym wiekiem i Bogiem Potworem,
i nad zapachem traw latem w świecie,
których nie da się nazwać lub spamiętać,
prócz tej chwili, kiedy w nich brodzimy.
I nad tym mizernym ocalaniem świata słowem. Cóż,
drogi przyjacielu, stawiałeś opór. Nie byłeś niemy.
Mark mówi mi, że widział jelonki pasące się
z matką o zmroku. Objadały się twoimi różami –
widać więc, że bezpiecznie przetrwały noc
i żaden pies lub samochód jeszcze ich nie dopadł.
Z tomu Time and Materials. Przełożyła Renata Gorczyńska
zwiń

Robert Hass

Robert Hass (ur. 1941) – amerykański poeta, mieszka w San Francisco. W 1971 r. obronił doktorat z literatury angielskiej na Uniwersytecie Stanforda. W Berkeley był sąsiadem Czesława Miłosza, którego wiersze tłumaczył na język angielski, a wśród swoich mistrzów wymienia również Wisławę Szymborską i Zbigniewa Herberta. Jest znanym tłumaczem haiku. W połowie lat dziewięćdziesiątych założył stowarzyszenie „River of Words” promujące ideę ekoliteratury. W latach 1995-1997 był Poetą Laureatem Stanów Zjednoczonych. W 2015 roku gościł na Festiwalu Miłosza w Krakowie.
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej