PL EN

Smok Wawelski

Smok Wawelski

Smok Wawelski

posłuchaj

Czyta Paweł Szczepanik

przeczytaj
Tekst został udostępniony dzięki uprzejmości Zamku Królewskiego na Wawelu.

 

- Witajcie! To ja - Smok. Nazywają mnie wawelski, bo od bardzo, bardzo dawna mieszkam w pieczarze pod wzgórzem. Jest to lokal bardzo wygodny, przestronny, choć czasem zbyt wilgotny. Jeśli chcecie się przekonać na własne oczy jak wygląda, to zapraszam.

Nie przestraszcie się tylko mojego przodka, któremu na bulwarach wiślanych, nieopodal mojego mieszkania, krakowianie postawili pomnik.

Ja wam opowiem, jak to z nim było…

Działo się to dawno, dawno temu, w miejscu gdzie błękitne fale Wisły podpływały pod wzgórze zwane Wawelem. Na jego szczycie wznosił się okazały zamek, w którym mieszkał mądry książę Krak. Niedaleko powstało miasto, które od jego imienia nazwano Krakowem.

                Szczęśliwie i dostatnie żyło się mieszkańcom książęcego grodu. Aż tu pewnego dnia zaszumiało straszliwie, zaryczało przeraźliwie i na wiślanym brzegu wylądował potwór. Cały był zieloną łuską pokryty, pysk miał pełen ostrych zębów i ognisty oddech:

- Widzę, że okolica tu piękna – wysapał, gdy rozglądnął się uważnie, a na zielonych łąkach zobaczył pasące się krowy i owce.

- Tu zostanę! – mlasnął – i mieszkanko jakby dla mnie przygotowane! – ucieszył się, widząc ciemny otwór u podnóża skały.

(…)

- Czy dobrze słyszałem, że chcesz walczyć ze smokiem? – zapytał książę Krak, patrząc na biednie odzianego chłopca.

- Tak, książę – odpowiedział lekko drżącym głosem Skiba.

- Każę więc przygotować dla ciebie stosowny oręż – rzekł władca i w ręce klasnąwszy przywołał pazia.

- Pędź co tchu do zbrojowni! Niech w tej chwili przygotują miecz, włócznię, tarczę, zbroję i hełm, a ze stajni niech przyprowadzą najlepszego wierzchowca – powiedział.

- Stój! – krzyknął szewczyk i dodał szybko:

- Książę, wybacz mi śmiałość, ale nie będzie z tego nic!

- Jak to? – zdziwił się książę. – Wszak chciałeś walczyć ze smokiem!

- Tak, ale nie potrafię jeździć konno, ani posługiwać się mieczem, nigdy też nie nosiłem zbroi. Lecz wpadłem na świetny pomysł! Każ, książę, przynieść owczą skórę, siarkę, smołę i mocną dratwę, a pozbędę się potwora.

Anna Chachulska, Jak Szewczyk Smoka pokonał

Tekst został udostępniony dzięki uprzejmości Zamku Królewskiego na Wawelu.

 

zwiń

Smok Wawelski

Pierwsze wzmianki o smoku wawelskim pojawiły się w „Kronice polskiej” Wincentego Kadłubka, który w XIII wieku był biskupem krakowskim i kronikarzem. Później o smoku wawelskim pisali też Jan Długosz, Marcin Kromer i Joachim Bielski. Ten ostatni wprowadził do legendy postać szewczyka, który uwolnił Kraków od ziejącego ogniem gada. Skub, bo tak oryginalnie brzmiało jego imię, wpadł na pomysł wypchania cielęcej skóry siarką. Gdy smok połknął pułapkę, poczuł potężne pragnienie i wypił z Wisły tyle wody, że po chwili był już martwy. Pozostawił jednak po sobie jamę, do której wejście do dziś znajduje się na Wawelu. 

Wincenty Kadłubek (ok. 1150/1160–1223) wywodził się rodu możnowładczego Lisów lub Łabędziów. Niewiele wiemy o jego życiu. Zdobył znakomite wykształcenie prawnicze w czasie studiów na uniwersytecie w Bolonii we Włoszech lub w Paryżu (dlatego nazywano go mistrzem – magistrem). Po powrocie zamieszkał w Krakowie, zapewne na Wawelu. Przez wiele lat był członkiem kapituły krakowskiej i pracownikiem kancelarii księcia Kazimierza Sprawiedliwego. W latach 1208–1218 był biskupem krakowskim. W 1764 roku został ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego.

Jest autorem łacińskiej Kroniki polskiej, opisującej historię państwa od legendarnych początków aż do 1202 roku. Jest ona nie tylko cennym źródłem historycznym, ale też wartościowym dziełem literackim. Kronika ta była przez wiele wieków oficjalnym podręcznikiem historii Polski. To Mistrz Wincenty jako pierwszy opowiedział legendy o założycielu Krakowa księciu Kraku (którego nazywa Grakchem), jego córce Wandzie i Smoku Wawelskim.(jn)
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej