PL EN

Stanisław Lem

Fot. z archiwum www.lem.pl

Stanisław Lem

Bajki robotów

posłuchaj
Czyta Borys Szyc, nagranie udostępnione dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego
przeczytaj
Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego

Żył raz pewien inżynier Kosmogonik, który rozjaśniał gwiazdy, żeby pokonać ciemność. Przybył do Mgławicy Andromedy, gdy jeszcze była pełna czarnych chmur. Skręcił zaraz wir wielki, a gdy ten ruszył, Kosmogonik sięgnął po swoje promienie. Miał ich trzy: czerwony, fioletowy i niewidzialny. Zażegnął kulę gwiazdową pierwszym i zaraz stała się czerwonym olbrzymem, ale nie zrobiło się jaśniej w mgławicy. Ukłuł gwiazdę drugim promieniem, aż zbielała. Powiedział do swego ucznia: — Pilnuj mi jej! — a sam poszedł inne rozpalać. Uczeń czekał tysiąc lat i drugi tysiąc, a inżynier nie wracał. Znudziło mu się to czekanie. Podkręcił gwiazdę i z białej stała się błękitna. Spodobało mu się to i pomyślał, że już wszystko umie. Chciał jeszcze podkręcić, ale się sparzył. Poszukał w puzderku, które zostawił Kosmogonik, a tam nic nie ma, jakoś zanadto nic; patrzał i nawet dna nie zobaczył. Domyślił się, że to niewidzialny promień. Chciał poszturchać nim gwiazdę, nie wiedział jednak — jak. Wziął puzderko i cisnął całe w ogień. Wszystkie chmury Andromedy zajaśniały wtedy, jakby stotysięcy słońc naraz zaświeciło, i stało się w całej mgławicy jasno jak w dzień. Uradował się uczeń, ale niedługa była jego uciecha, gwiazda bowiem pękła. Nadleciał wtedy Kosmogonik, widząc szkodę, a że niczego nie chciał zmarnować, chwytał płomienie i urabiał z nich planety. Pierwszą stworzył gazową, drugą węglową, a do trzeciej już mu tylko najcięższe metale zostały, wyszła więc z tego kula aktynowców. Kosmogonik ścisnął ją, puścił w lot i powiedział: — Za sto milionów lat wrócę, zobaczymy, co z tego będzie. — I pomknął szukać ucznia, który ze strachu przed nim uciekł.

A na planecie tej, Aktynurii, powstało wielkie państwo Palatynidów. Każdy z nich był tak ciężki, że tylko po Aktynurii mógł chodzić, bo na innych planetach grunt się pod nim zapadał, a kiedy krzyknął, góry padały. Ale u siebie w domu lekko stąpali i głosu nie śmieli podnieść, albowiem władca ich, Architor, nie znał miary w okrucieństwie. Mieszkał w pałacu, z góry platynowej wyciosanym, w którym było sześćset ogromnych sal, a w każdej jedna jego dłoń leżała, taki był wielki. Wyjść z pałacu nie mógł, ale wszędzie miał szpiegów, taki był podejrzliwy, i nękał też poddanych swoją chciwością.

Nie potrzebowali Palatynidzi żadnych lamp ani ogni nocą, bo wszystkie góry ich planety były radioaktywne, że o nowiu można było szpilki liczyć. W dzień, kiedy słońce zbyt dawało się we znaki, spali w podziemiach swoich gór i tylko nocami schodzili się w metalowych dolinach. Ale okrutny Architor kazał do kotłów, w których topiło się pallad z platyną, wrzucać bryły uranu i obwieścił o tym w całym państwie. Każdy Palatynida musiał przybyć do pałacu królewskiego, gdzie mu brano miarę na nowy pancerz i zakładano naramienniki i szyszak, rękawice i nagolenniki, przyłbicę i hełm, a wszystko samoświecące, bo odzienie to było z blachy uranowej, a najmocniej świeciły się uszy.

Odtąd nie mogli już Palatynidzi gromadzić się dla wspólnej rady, bo jeśli zbiegowisko stawało się zbyt tłoczne, wybuchało. Musieli więc pędzić żywot samotnie, omijając siebie z daleka, w trwodze przed reakcją łańcuchową, Architor zaś radował się ich smutkiem i obciążał ich coraz to nowymi daninami. Mennice jego w sercu gór biły dukaty ołowiane, ołowiu bowiem najmniej było na Aktynurii i największą miał cenę.

 

Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego
zwiń

Stanisław Lem

(1921 – 2006) Trudno wyobrazić sobie Kraków, w którym nigdy nie mieszkałby Stanisław Lem, jeden z największych twórców literatury fantastyczno-naukowej, a także filozof, publicysta i eseista. Jego twórczość, rozbudowana, różnorodna i niezgłębiona w skali niemal kosmicznej, ma fanów na całym świecie. Urodził się we Lwowie, który do końca pozostał jego ukochanym miastem. Kraków, w którym zamieszkał jako repatriant, jest w głównym nurcie twórczości pisarza praktycznie nieobecny. W roku 1946, po opuszczeniu rodzinnego Lwowa, zamieszkał z rodzicami przy ulicy Śląskiej. Studiował wówczas na Wydziale Lekarskim UJ. Jednak nie przystąpił do absolutorium (1948), co przesądziło o jego dalszym losie literata, gdyż od wielu miesięcy publikował już w prasie. Kolejne miejsca zamieszkania pisarza to Krupnicza 22 (Dom Literatów) i kamienica przy ulicy Bonerowskiej – pierwsze wspólne lokum Barbary i Stanisława Lemów. Pod koniec lat 1950. nastąpiła „wymuszona” przez Barbarę Lem przeprowadzka na Kliny. W niewielkim, świeżo wzniesionym domu przy ulicy Narwik mieszkał aż do lat 80. Wówczas przy tej samej ulicy wybudował nowy dom, gdzie mieszkał już do śmierci. Stanisław Lem został pochowany na cmentarzu Salwatorskim 4 kwietnia 2006 r.(ezp)
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej