PL EN

Witold Gombrowicz

Fot. B. Paczkowski

Witold Gombrowicz

Ferdydurke

posłuchaj
Czyta Maciej Stuhr, nagranie udostępnione dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego
przeczytaj
Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego

Nie mogłem się ruszyć. Gdybym zmienił pozę, okazałoby się, że usłyszałem, i znowu byłaby maniera — już teraz wszystko, cokolwiek bym zrobił, byłoby manierą. Zasię pensjonarka odwraca się od okna, obejmuje mnie wzrokiem, jak siedzę nie mogąc się wycofać z mojej pozy na naturalnego, i widzę na jej twarzy wyraz nieżyczliwy. A wycofać się tym bardziej nie mogę. I widzę, jak w dziewczynie wzbiera ostra młodzieńcza nieprzychylność wobec mnie, nieprzychylność, jak z bicza strzelił, czysta. Aż Młodziakowa przerwała rozmowę i zapytała córkę en camarade, po koleżeńsku.

— Cóż się tak patrzysz, Zuta?

Pensjonarka, nie odrywając wzroku, lojalnieje — lojalna się robi — lojalna, otwarta, szczera — i wydętymi usteczkami wyrzuca z siebie.

— On cały czas podsłuchiwał. Wszystko słyszał.

O! Powiedziane to zostało ostro!... Chciałem zaprotestować, lecz nie mogłem, a Młodziakowa rzekła ciszej do profesora, z lubością smakując zryw dziewczyny.

— One teraz są wyjątkowo wrażliwe na punkcie lojalności i naturalności — zupełnie zwariowane na tym punkcie. Nowe pokolenie. To moralność Wielkiej Wojny. My wszystkie jesteśmy dziećmi Wielkiej Wojny, my i dzieci nasze — inżynierowa lubowała się wyraźnie. — Nowe pokolenie — powtórzyła.

— Jak to jej oczka pociemniały — rzekł poczciwie staruszek.

— Oczka? Moja córka nie ma „oczek”, profesorze, tylko oczy. My — mamy oczy. Zuta, spokojnie z oczami.

Ale dziewczyna zgasiła twarz i wzruszyła ramionami, odtrącając matkę. Pimko zgorszył się momentalnie i zauważył do Młodziakowej na stronie.

— Jeżeli pani to uważa za właściwe... Za moich czasów młoda osoba nigdy by się nie ośmieliła wzruszać ramionami... Matce! I dopieroż Młodziakowa z satysfakcją, z gotowością, w to jej graj:

— Epoka, profesorze, epoka! Nie zna pan spółczesnego pokolenia. Głębokie przemiany. Wielka rewolucja obyczajowa, ten wiatr, który burzy, podziemne wstrząsy, a my na nich. Epoka! Wszystko trzeba przebudować od nowa! Zburzyć w ojczyźnie wszystkie miejsca stare, pozostawić tylko młode miejsca, zburzyć Kraków!

— Kraków! — wykrzyknął Pimko.

Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego
zwiń

Witold Gombrowicz

(1904-1969) – prozaik i dramaturg, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy XX wieku. Pochodził z zamożnej rodziny ziemiańskiej, czym lubił chełpić się w lewicujących środowiskach. Z kolei wśród arystokracji odgrywał rolę postępowego socjalisty. Debiutował 1933 roku Pamiętnikiem z okresu dojrzewania. Tuż przed wojną emigrował do Argentyny, gdzie żył i pisał przez wiele lat. W latach 40tych wraz z grupą zaprzyjaźnionych przyjaciół przełożył na hiszpański Ferdydurke, co miało olbrzymi wpływ na całą literaturę hiszpańskojęzyczną. Od 1953 publikował w paryskiej Kulturze fragmenty swojego Dziennika. Do śmierci nie udało mu się wrócić do Polski. Zmarł we Francji.  Od lat jego utwory wydawane są przez krakowskie Wydawnictwo Literackie. (ms)
zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej