PL EN

Ziemowit Szczerek

Fot. Korporacja Ha!art

Ziemowit Szczerek

Przyjdzie Mordor i nas zje

posłuchaj
Czyta Ziemowit Szczerek, nagranie udostępnione dzięki uprzejmości Korporacji Ha!art
przeczytaj
Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Korporacji Ha!art

Korwaks był fotografem. Razem z podobnymi sobie kolegami łazili po Ukrainie obładowani fotograficznym sprzętem jak armijne tabory: tymi obiektywami na bagnet długimi jak lufy armatnie, tymi statywami składanymi i wysuwanymi jak anteny radiostacji polowych, tymi nakładkami, filtrami, dobudówkami, dokrętkami, nadkrętkami i podkrętkami. I czym tam jeszcze.

I potem rozwijali ten swój fotograficzny kram pod rozwalającymi się chałupami, w błocie u stóp pijaków i cykali im tymi armatami ambitne portretówki. Gięli się przed babuszkami i przez filtry łapali refleksy światła na ich złotych zębach. Fotografowali wybebeszone moskwicze, dzieciaki bawiące się w ruinach kamienic, psy bez zębów, łap, oczu, uszu i ogonów. Zardzewiałe saturatory, perkate baniaki z kwasem chlebowym, przy których siedziały kobiety o wymęczonych, powykręcanych, zgrubiałych stopach. Takie same stopy miały matki Korwaksa i jego kolegów, a już na pewno babki, ale to nie miało żadnego znaczenia, bo tu chodziło o tzw. szerszy kontekst kulturowy.

Słowem – robili to samo, co ja. Robili z Ukrainy burdel na kółkach. Tyle że się do tego nie przyznawali.

Później, w Krakowie, pokazywali te swoje zdjęcia znajomym, czasem coś udało się gdzieś opublikować, i mówili, że owszem: tam, w postsowietii wszystko jest takie straszne i przerażające, ale ci biedni i wspaniali ludzie z Ukrainy, bohaterowie Wschodu, robią co mogą, by żyć godnie. Czasem robili pokazy zdjęć w knajpach, gdzie przy drewnianych stołach siadywali studenci kulturoznawstwa. I generalnie miłośnicy wschodu. Korwaks i koledzy wyświetlali zdjęcia na ekranach na całą ścianę: sześć, dajmy na to, metrów na – powiedzmy – cztery i pół.

Korwaks i jego koledzy mówili o godności i honorze mieszkańców tego biednego wschodu, a tymczasem tłumnie zgromadzeni kulturoznawcy oglądali na fotce dzieci taplające się w błocie razem ze świniami. Korwaks i jego koledzy mówili, że na wschodzie żyją dumne i mężne narody, a tu cyk: najebana babuszka leży pod przydrożną kapliczką, i to z zadartymi nogami. I wszyscy widzą najebaną babuszkę z zadartymi nogami, a nie dumne i mężne narody. Że to piękni i godni ludzie, twierdził Korwaks z kolegami, o wspaniałej historii i tradycji, a tu cyk: napierdolony jak działo Wasia traktorzysta, morda ogorzała, pet w pysku, za nim rozlatujące się drewniane budy sowchozu i tłumek półzombich dzieci jak z jakiejś nazistowskiej propagandówki.

I cały klub pełen kulturoznawców patrzy na Wasię, nasyca się Wasią, a potem, podczas dyskusji prowadzonej przez Korwaksa i kolegów, mówi o godności Wasi, o jego historii i tradycji. Młode offowe panny robią notatki, ciągną drinki za piętnaście zeta, a potem pały ciągną Korwaksowi i kolegom, aż furczy.

Ja też, oczywiście, patrzyłem na Wasię. I fascynował mnie Wasia tak samo, jak ich wszystkich. Nie jestem inny, wcale nie. Jestem taki sam, jak wszyscy inni. Krew z krwi, kość z kości. I tak samo jak wy wszyscy pragnę chleba i igrzysk.

Oni zresztą, Korwaks i cała reszta fotografów, zdawali sobie sprawę, że coś tu nie gra, i targało nimi coś, co od biedy można by nazwać konfliktem wewnętrznym. A ja współczułem im w ich dramacie.

Fragment udostępniony dzięki uprzejmości Korporacji Ha!art
zwiń

Ziemowit Szczerek

(1978-) – pisarz, dziennikarz i podróżnik. Urodzony w Radomiu, ale od lat mieszka i pracuje w Krakowie. Fascynuje go Europa Środkowa i Wschodnia. Wielokrotnie podróżował na Ukrainę, czego owocem jest nagrodzona „Paszportem Polityki” powieść reporterska Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian. Polska literatura zawdzięcza mu styl gonzo, czyli skrajnie subiektywny i bardzo mięsny sposób opisywania rzeczywistości, często zanurzony w alkoholowo-narkotycznych oparach. Nie znosi polskich „plecakowców”, którzy jeżdżą po postsowieckiej Europie w poszukiwaniu „ruskiego hardcore'u”. W Krakowie ciężko go spotkać, gdyż większość czasu spędza gdzieś między Kielcami, Kijowem i Sarajewem. (ms)

 

zobacz na mapie
Mapa
< przejdź do strony głównej